#87
Zatarta rolka rozrządu i zerwał się pasek.
Pogięte zawory i głowica do szlifu. Oczywiście nowy rozrząd.
W tym roku święta odwołuję. ;-)
Zatarta rolka rozrządu i zerwał się pasek.
Pogięte zawory i głowica do szlifu. Oczywiście nowy rozrząd.
W tym roku święta odwołuję. ;-)
- Wiesz gdzie to jest?
- Tak.
- To chodź Ci pokażę.
- Na porcie 5900.
- Ok…Nie łączy mnie na tym 5901.
I tak codziennie…
Jak sobie przypomnę więcej to uzupełnię.
Chodzi ‘to’ za mną i chodzi i nie chce się odczepić. Może jak pokończę niektóre sprawy to mnie zostawi w spokoju. Gorzej jak nie… Psychika niepotrzebnie tylko dostaje w dupę. Jeszcze niestety potrwa.
Jedenastoletnia Włoszka z Holandii z dwuletnim stażem w Polsce.
:-)
Wszyscy jesteśmy żałośni. To nas czyni interesującymi.
Minął już rok. I cóż…
Zapowiadało się bardzo fajnie. Nawet przez jakiś czas tak było.
Koniec końców wyszło jak zawsze. Taka karma.
Noc. Delikatnie usypiający szum silnika. Miłe sny na krańcu świadomości. I nagle huk. Tłuczące się szkło. Czy to element snu? Zapach rozlanego piwa. Nie. To nie sen. Na wpół zamroczony podnoszę głowę. Chłopak przede mną dziwnie skulony trzyma się za głowę. Na prawo wielka dziura w oknie. Na lewo potłuczony Lech. Przerażona dziewczyna nie wie co robić. Po chwili wszystko budzi się do życia. Znalazły się chusteczki, udzielona pierwsza pomoc, kierowca wzywający pomoc przez radio, grupka chłopaków z tyłu autobusu wybiega na poszukiwanie sprawców. Każdy odnalazł się w niespodziewanej sytuacji. Na horyzoncie pojawiają się migające niebieskie światła. Nadciąga pomoc. Radiowóz i karetka. Panowie w czerwonych strojach sprawnie się uwijają i po chwili są przy poszkodowanym. Zdejmują prowizoryczny opatrunek. W oczach dostrzegalny gest uznania. Profesjonalnie zakładają bandaż. Wychodzą z chłopakiem do karetki. Po chwili kończą pracę i odjeżdżają z pasażerem. Panowie w czarnych mundurach tymczasem próbują ustalić co i jak. Pytają czy ktoś coś widział. Nikt. Tylko kierowca wzburzony, że popsuli mu kurs i musi teraz czekać. Ekspedycja poszukiwawcza stwierdza, że tam już nikogo nie ma. Spisany numer boczny autobusu, i dwóch stróżów prawa, po uprzednim zaproszeniu dziewczyny do samochodu, powoli odjeżdża w stronę z której przyjechali. Gdzieś w oddali słychać głosy “Jebać Policję, jebać!”. Radiowóz zawraca i skręca w uliczkę. Pozostali chwilę jeszcze rozmawiają. Adrenalina zaczyna znikać. Transport zastępczy dopiero za godzinę. Pierwsze pomruki niezadowolenia, że tyle czasu i taki kawałek jeszcze. Zimno się robi. Pierwsi śmiałkowie się już żegnają i ruszają wzdłuż drogi. Spacerek dobrze mi zrobi. Zakładam kaptur na głowę i lekko skulony podążam swoją drogą…
Dziś na szybkie testy poszły dwa systemy mobilne w virtualboksie.
1. Moblin
2. Android
Pierwszy po instalacji nie uruchamia się.
Android ładnie wstał /livecd/ i działa. Nawet neta mam. Fajne to, to. Chociaż pewno lepiej będzie się korzystać macając palcem po wyświetlaczu. Za kilka dni znajdę się w posiadaniu G1. System akuratny na taki sprzęt.
Ma tylko jednego minusa. Nie mogę się zalogować korzystając z mojej domeny. Musi być koniecznie konto w gmail.com. Obraża się jak swoją domenę wklepałem. A szkoda.